5 najlepszych rzeczy w byciu Jasnym Latem

Kolaż pomocny w byciu Jasnym Latem

Jestem Jasnym Latem. I jestem już trzy lata po analizie, która odbyła się w trakcie mojego kursu kolorystycznego. Już trzy lata analizuję innych. Rosnę i wrastam w moje kolory. I wciąż nie mam dość. I wciąż jest to przygoda.

O radości i rozpaczy

To wpis jubileuszowy. To dobra okazja, żeby podzielić się radością z bycia Jasnym Latem i noszenia kolorów tej palety. Ale nie zawsze tak było. Na początku miałam opór. Duży opór. Tak, były takie czasy, kiedy nie lubiłam pasteli, miałam alergię na różowy, a zielone groszki i bławatki kojarzyły mi się tak infantylnie. No i właśnie to mi się dostało.

Zaczynałam od rozpaczy, bo z jednej strony nie lubiłam tych kolorów, ale jeśli one są w moim ciele, w mojej skórze, w moich oczach, no to coś z tym trzeba zrobić. Przecież nie zostawię ich, nie zostawię samej siebie i tego, co jest zakorzenione w moim ciele. W tamtym czasie nosiłam paletę Ciemnej Zimy. Byłam zafascynowana jej szlachetnością, nasyceniem, symboliką. A tu zielone groszki i bławatki. Czułam się jak rozpaczone drzwi, nieprzystające do framugi.

I jeśli to miało się udać, to wiedziałam, że musi być bardzo po mojemu. Że ścieżka idzie prosto przez serce. Christine Scaman (moja nauczycielka koloru) była trochę przejęta moimi reakcjami. Mnie było zupełnie nie-radośnie. A potem zrobiłam pierwszy krok. Zajrzałam do walizki i wyjęłam wszystkie rzeczy, które jakoś mogły pasować. To była jasna, perłowa koszulka i średnio-ciemna fioletowa spódnica. Ubrałam się tak na ostatni dzień kursu i trochę zwiedzania. I przeżyłam swój pierwszy dzień jako Jasne Lato. Christine popatrzyła z uznaniem, a ja z rezygnacją i odrobiną nadziei.

Kolaż pomocny w byciu Jasnym Latem

Dzień pierwszy

To był dobry dzień. Pełen rozżalenia (bo Christine pokazała mi mnóstwo materiałów w moich kolorach i one wszystkie były takie pastelowe), włóczęgi (po Charlottetown na Wyspie Księcia Edwarda), samotności i pierwszych zakupów z moją nową paletą. Pisząc to, siedzę w niebieskiej bluzce w ważki, kupionej tamtego dnia. Pomimo niezliczonych prań i wywabionych plam, dalej się trzyma. Dalej jest lubiana, dalej hołubiona.

To duży skok, jeśli się porówna tamten dzień i dziś. I chociaż pierwszy krok trzeba było zrobić tak jakoś wbrew sobie, chociaż ku sobie, to potem miałam jeszcze więcej wsparcia. W bliskich, w reakcjach ludzi w sklepie i  w pracy, w lustrze. „Naprawdę trudno jest nie lubić kolorów, które lubią ciebie”, powiedziała Florentina Mossou, moja koleżanka po fachu. Dziękuję za to wsparcie innym, wsparcie świadome, a czasem zupełnie nieświadome. Dziękuję samej sobie za dobry wybór: spróbować jak to jest być Jasnym Latem.

Oto pięć najlepszych rzeczy w byciu Jasnym Latem

  1. W uroczych, pastelowych, kolorowych ubraniach wyglądam dorośle, pięknie i inteligentnie. Wiele osób chodzi w takich kolorach latem, ale tylko Jasne Lata wyglądają w nich niesamowicie.
  2. Wszystkie niuanse i subtelności są moje. Nieoczywiste kolory wyglądają na mnie ciekawie i znacząco. Lekkie, łagodne przejścia są widoczne i smakowite (czytaj: szare spodnie, szary pasek w trochę innym odcieniu).
  3. Mam najpiękniejszy róż na świecie. Nie jest twardy i cukierkowy, ale miękki, różany, pełen wdzięku i życia. I mam sporo ekscytujących odcieni koralowego.
  4. Wciąż jeszcze nie odkryłam mojej palety do końca. I to jest super. Czekają na mnie kakaowe szarobrązy i na pewno je znajdę. Do wyczerpania palety jeszcze tysiąc lat.
  5. Styl z pazurem w moich kolorach jest tak zaskakujący, niestandardowy.
Kolaż dla Jasnego Lata

Bonus

Teraz kiedy kończy się lato, odkładam moje letnie ecru, beże, szarości i wyjmuję moje jesienno-zimowe ecru, beże, szarości. Zimowe ubrania w tych kolorach są tak pełne szyku.

Bonus 2

Ludzie wokół mnie odetchnęli z ulgą. I ja oddycham zupełnie spokojnie, kiedy widzę swoje odbicie w lustrze i zdjęcia. Wiem, że wszystko dobrze.

Możesz

Czy wiesz, że i Ty za trzy lata albo za rok, albo za 3 miesiące tak możesz się czuć? Pewna siebie, spokojna, piękna. Czemu nie od razu w dzień analizy? To możliwe, ale to tylko dzień pierwszy. Zwykle trochę czasu zabiera zorientowanie się, pójście i znalezienie pierwszych elementów układanki. I wiesz co? Tak jest dobrze. Droga do siebie, do swojej nieskończoności, powinna trochę trwać. Krok za krokiem smakujesz to, kim jesteś. Odkrywasz. Widzisz. I wyglądasz, jak tylko Ty potrafisz.

Czytaj dalej...

Jakie wrażenie robi osoba nosząca swoje kolory?

Więcej o Jasnym Lecie możesz przeczytać tu:

Tutaj znajdziesz więcej Jasno-Letnich obrazków:

Zdjęcia do wpisu pochodzą z Pinterest i Pexels, Moje zdjęcie w ostatnim kolażu: R. Siwek.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.